sobota, 19 sierpnia 2017

KOSMETYKI, KTÓRYCH NIE LUBIĘ: ZIAJA, NABLA, ESSENCE, ISANA, RIVAL DE LOOP, ALLVERNE, CD, E.L.F,




Od dawna zapowiadałam na Instagramie ten post, ale nie mogłam się zebrać do jego napisania, bo pisanie o złych kosmetykach z jednej strony nie jest niczym przyjemnym, a z drugiej czasami trzeba wylać swoje żale.
Ten wpis dotyczy produktów, które nie spełniają moich oczekiwań, wkurzają mnie lub zrobiły mi krzywdę. Ja się nie czepiam tego, że jakiś kosmetyk nie spełnił wszystkich 155257895 obietnic producenta o ile widzę jakikolwiek sens w jego używaniu i nie poświęcam czasu na jego nałożenie tylko po to, żeby był. Na szczęście tych bubli nie jest ich dużo :)

Wiem, że pewnie nie muszę Wam o tym przypominać, ale to, co teraz piszę jest tylko moją opinią, rozumiem to, że ktoś może lubić wymienione tutaj produkty i nie zgadzać się z moim zdaniem.



Na pierwszy ogień pójdą dwa płyny micelarne. Napiszę o nich razem bo oba robią te same złe rzeczy. Mówię o płynie Vital z Rival de Loop i hipoalergicznej wodzie micelarnej Allverne. Oba produkty mają bardzo intensywny i nieprzyjemny zapach. Z demakijażem nawet sobie radzą, ale co z tego jeśli nie mogę ich używać bo ogromnie podrażniają cerę, która nie jest specjalnie wrażliwa. Po przejechaniu wacikiem moja twarz jest bardzo zaczerwieniona i odczuwam pieczenie. Nie wspominam nawet o tym, że po użyciu tych płynów tak bardzo pieką oczy, że nie byłam w stanie zrobić nimi całego demakijażu, po kilku sekundach musiałam przemyć powieki czystą wodą. Tak, na kosmetyku Rival de Loop jest napisane, że należy omijać okolice oczu, ale resztę twarzy też podrażnia. Próbowałam go zużyć do zmywania swatchy z dłoni, ale skórę na rękach też drażni.

Krzywdę zrobił mi też dezodorant z CD o zapachu Orange Blossom, zarówno w sprayu (gdzieś go zgubiłam i nie ma go na zdjęciu), jak i w kulce. Takiego podrażnienia pod pachami nie miałam chyba nigdy w życiu! Inne dezodoranty z tej firmy są ok, więc podejrzewam, że winna jest kompozycja zapachowa. Zwróćcie na to uwagę przy wyborze.

Kolejnym słabym kosmetykiem jest naturalny oliwkowy krem do rąk i paznokci z Ziaji. Nie robi niczego, wchłania się w dwie minuty i ręce są tak samo suche jak przed ich posmarowaniem. Jego jedynym plusem jest piękny zapach.


Jeśli chodzi o balsamy do ust to mam spore wymagania, niestety ta trójka, czyli pomarańczowy balsam z Ziaji, Fresh Berries i Sweet Carmel z Isany, ich nie spełnia. Szkoda bo są tanie i łatwo dostępne. Ich największą wadą jest to, że w jakiś magiczny sposób znikają z ust 5 minut po aplikacji i nic nie robią. Po co mam ich używać jeśli nie widzę żadnego działania?


Kolejnym kosmetykiem widmo jest Lash Extending Mascara z E.L.F. Ma fajną szczoteczkę, która zwykle dobrze radzi sobie z moimi rzęsami, ale coś nie wyszło z jego formułą. Tusz prawie w ogóle nie nabiera się na szczoteczkę i jakikolwiek efekt dają dopiero 3-4 warstwy. Niestety nie mam rano 15 minut na samo tuszowanie rzęs. Poza tym ta maskara się osypuje z rzęs, czego nie zauważyłam w innych tuszach z tej firmy.

Bardzo zawiódł mnie też Under-Eye Concealer z Nabli. Ja się nawet nie czepiam tego, że odcień 1.0 jest ciemny i pomarańczowy. Ten korektor się warzy pod oczami! Nie ważne w jaki sposób go nakładam (palcem, pędzlem, suchą gąbką, mokrą gąbką, wklepując lub rozcierając) i na jaki krem - efekt zawsze jest tak samo brzydki.

Ciągle szukam fajnego drogeryjnego top coatu do paznokci, który byłby fajną alternatywą dla Orly i NCLA i skusiłam się na lakier Essence. Niestety Quick Dry Top Coat okazał się tragiczny. Nie mam problemów z utrzymywaniem się lakierów, nawet te z podstawowej serii Essence same na moich paznokciach dobrze wyglądają przez 4-5 dni. Z tym utwardzaczem odpryski pojawiają się po dwóch dniach. Dodatkowo nie przyspiesza wysychania i nie nabłyszcza lakierów.

Uff! To chyba wszystko :)
Na jakie buble kosmetyczne ostatnio trafiliście?

Miłego dnia!
Ewa

11 komentarzy:

  1. Długotrwała pomadka Essence z serii "matt matt matt", kolor nr 01 La vie est bell. Waży się na ustach prawie natychmiast i za każdym razem, nie sposób jej używać. :< Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam inny kolor z tej samej serii i jestem zachwycona trwałością! :o

      Usuń
  2. Uwielbiam ten plyn z Rival, choc mam wrazliwa, naczynkowa skore, ktora latwo uczula wiele kosmetykow (np. wszystko do twarzy z Alterry, jesli tylko ma w skladzie alkohol). Nie mam od niego zadnych podraznien, a uzywam jako pianki do mycia, poniewaz po przelaniu do butelki z pompka pieni sie doskonale. I w dodatku czesto mozna go kupic za 2,99! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dezodorant w kulce Alterry to byl hit. Nie mam w ogole problemu z nadmiernym poceniem, ale po nim lało sie ze mnie. Nie wiedzialam ze tak sie da w ogole :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś dezodorant z Alterry - był bardzo fajny :)

      Usuń
  4. Bloker z Ziaji - strasznie podrażnia skórę, od razu musiałam go zmyć, bo nie dało się wytrzymać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja jestem z niego mega zadowolona wiec to chyba kwestia indywidualna

      Usuń
    2. Mi również ten bloker bardzo skórę podrażnił! Przez jakiś czas było ok, potem tragedia, wysypka, swędzenie, czerwone plamy...nie mogłam niczego używać. Activ podobnie, choć trochę lepiej, jednak nie mogę go za często używać.

      Usuń
  5. Warzy, w tym znaczeniu ;) Ja jakoś nie mogę sobie nic przypomnieć, chyba za słabo znam się na kosmetykach, żeby mieć wymagania, których nie spełniają xD No, tyle może, że żadne matujące kremy i pudry nie działają i nadal twarz mi się świeci i z czoła i spod skrzydełek nosa tłuszcz można by zbierać szpatułką. Ale chyba żadne kosmetyki na to nie pomogą. O, ale do CF mogę znaleźć jedno - pasta Tołpy w plastikowej tubce, do zębów wrażliwych, nie przypadła mi do gustu. Ma torfowy smak xP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nie zauważyłam :D
      Mam chyba jakąś pastę Tołpy w zapasie - aż się boję jej smaku :)

      Usuń

Copyright © 2016 Happy Rabbit , Blogger