niedziela, 25 marca 2018

OGROMNE DENKO / PONAD 40 KOSMETYKÓW



Cześć!

Zgodnie z wynikami ankiety na Instagramie (zapraszam: https://www.instagram.com/happyrabbit_vegan/ ), postanowiłam opublikować szybki przegląd moich śmieci :)
Jakoś tak nie byłam przekonana do takich wpisów, ale mimo wszystko mniej więcej od września, jak mi się przypomniało, wrzucałam wykończone kosmetyki do koszyka. Nie są to oczywiście wszystkie zużyte przeze mnie produkty, ale obiecuję poprawę i w przyszłości będę bardziej sumienna :) Pewnie gdybym zbierała wszystko, było by ich dwa lub trzy razy więcej!

TWARZ:



TOŁPA GREEN, ŁAGODNY PŁYN MICELARNY-TONIK 2W1
Jest to jeden z moich ulubionych płynów micelarnych. Pisałam już o nim TUTAJ. Bardzo go polecam!

TOŁPA DERMO FACE HYDRATIV, NAWILŻAJĄCY PŁYN MICELARNY 
Znam lepsze płyny micelarne z Tołpy. Ten jest bardzo skuteczny, można nim dość szybko zmyć nawet mocny makijaż, ale jednocześnie jest średnio delikatny. Zdecydowanie wolę płyny z serii Green lub Physio. 

RIVAL DE LOOP, PŁYN DO DEMAKIJAŻU OCZY
Słaby kosmetyk. Nie do końca radzi sobie nawet ze zmyciem samej maskary i jasnych cieni, więc nie próbowałam nim nawet domyć eyelinera. Jego plusem jest to, że nie podrażnia oczu. 

AUBREY, SPARKLING GLACIER COMPLEXION MIST
Jest to nawilżająca mgiełka do twarzy, oparta na gazowanej wodzie mineralnej, olejkach eterycznych i ekstraktach roślinnych. Uwielbiam ją  i za nią tęsknię :) Jak tylko wykończę mój zapas mgiełek, na pewno do niej wrócę. 

ZIAJA, TONIK LIŚCIE ZIELONEJ OLIWKI
Lubię toniki z Ziai, ale nie wymagam od nich cudów. Oczekuję od nich jedynie kojenia skóry i wyrównania pH. Ten z serii Liście Zielonej Oliwki to robi i pięknie pachnie. 

   
ALBA BOTANICA, HAWAIIAN FACIAL CLEANSER
Genialny żel do mycia twarzy, który jednocześnie jest delikatnym peelingiem enzymatycznym. Zawiera i ekstrakt z papai i bromelinę. Dodatkowo ma w składzie sok z aloesu i kilka ekstraktów roślinnych. Żel jest jednym z kosmetyków bardziej oczyszczających, ale jednocześnie delikatnych. Nie polecam używania go dwa razy dziennie oraz w okolicach oczu.

LAVERA, ŻEL DO MYCIA TWARZY Z SZAŁWIĄ I MELISĄ
Dla mnie jest to chyba najdelikatniejszy żel do mycia twarzy z drogerii. Jest bardzo neutralny, nie zdziera całej warstwy ochronnej naskórka. Uwielbiam go, nie zliczę ile razy ratował moją podrażnioną skórę. 

VEGAN FOX, CLEANSING FOAM FOR DRY SKIN
TUTAJ możecie przeczytać pełną recenzję tej pianki :) Lubię ją na tyle, że zużyłam już dwa opakowania i jeśli będę miała okazję, chętnie kupię trzecie. Jest to jeden z moich ulubionych kosmetyków do porannego oczyszczania cery. 

ALTERRA, KREMOWY PEELING DO TWARZY Z WITAMINĄ E I EKSTRAKTEM Z ŻURAWINY
Od kilku miesięcy na blogu jest jego recenzja (KLIK). Dobrze złuszcza naskórek, zostawia skórę miękką, wygładzoną i nieprzesuszoną. Polecam!


MIYA COSMETICS, MY WONDERBALM, CALL ME LATER
Lubiłam go tak bardzo, że rozcięłam opakowanie. Już mam kolejne opakowanie :) W ostatnim czasie był moim ulubionym kremem na dzień, ponieważ bardzo dobrze nawilżał i chronił skórę przed zimnem.

AVALON ORGANICS, VITAMIN C RENEVAL CREAM
Tego kremu nie mogę Wam polecić. Miał dziwny i niezbyt przyjemny zapach. Nie zauważyłam ani żadnego działania antyoksydacyjnego, ani rozjaśniającego, ani nawilżającego. No trudno, zmarnowane 50 złotych.

MAKE ME BIO, GARDEN ROSES
Nie wiem, co ostatecznie o nim myślę. Jest dla mnie dość średni. Używałam go w grudniu i styczniu, na dzień był za ciężki, na noc za lekki. Dziewczyny mające cerę suchą bardzo go chwaliły w grupach, słyszałam, że jest świetnym kremem na dzień. Ja jednak zdecydowanie bardziej lubię Orange Energy.

AA BEAUTY BAR, MASKA WĘGLOWA OCZYSZCZAJĄCA
Rzadko kupuję maseczki w saszetkach, ale dla tej czasami robię wyjątek. Zawiera składniki, które dobrze działają na moją skórę (m.in. kaolin, tlenek cynku, kwas azaleinowy i węgiel), więc ją kupuję jak mam dzień lenia bądź jestem poza domem i nie mam dostępu do mojej szuflady z surowcami ;)

CIAŁO:


BABYDREAM, OLIWKA PIELĘGNACYJNA
Uwielbiam ten produkt! Aż nie mogę uwierzyć, że jeszcze nigdy tutaj o nim nie pisałam. Oliwka dla dzieci z Babydream jest świetnie dostępna, tania, podoba mi się jej skład i działanie. Nie jest to jedyny kosmetyk do ciała, jakiego używam, bo jednak same oleje nie nawilżą skóry, ale szczególnie zimą, lubię tę lekką warstwę okluzyjną, jaką daje ta oliwka. Nadaje się też do olejowania włosów i w tym celu zdarza mi się jej używać.

BABYDREAM, LOTION PIELĘGNACYJNY
Jest to wyjątkowo przyjemny balsam. Nawilża oraz koi skórę, szybko się wchłania. Zimą na noc był dla mnie za mało tłusty, ale na dzień używałam go z przyjemnością. Latem sprawdzał się dobrze również wieczorem.

ISANA, KREM DO CIAŁA SHEA&KAKAO
Ogromne opakowanie, cudowny zapach i świetne nawilżenie. Bardzo polecam ten krem, na zimę może być za lekki, ale w cieplejszym okresie roku sprawdza się genialnie. Przez lata zużyłam naprawdę wiele opakowań i na pewno będę kupować kolejne.

BIOAMARE, NATURALNE MASŁO SHEA DO CIAŁA
Jest to zwykłe masło shea wymieszane z olejem arganowym, witaminą E i aromatem. Lubiłam ten kosmetyk, ale raczej wolę smarować całe ciało płynnymi olejami. Ale bardzo wygodnie mi się go używało do stóp ;) Oczywiście to masło jest ciężkie i słabo się wchłania.

PETAL FRESH, CLARIFYING BODY BUTTER
Kocham go! Szczególnie za zapach, który jest idealnym połączeniem mango i mandarynki. Dobrze nawilża ciało i jak na tak bogaty kosmetyk, szybko się wchłania. Zużyłam 3 opakowania, chciałam kupić kolejne, ale w Tesco go nie było :( Mam nadzieję, że wróci!

BARWY HARMONII, BODY BUTTER GREEN OLIVE
Kupiłam go specjalnie na zimę, bo skład wydawał mi się idealny na mrozy - zaraz po wodzie ma alkohol cetylowy, masło shea, olej ze słodkich migdałów, trochę dalej parafinę. Niestety nie spełnił moich oczekiwań, za słabo nawilżał i natłuszczał. Jego zapach też nie był najprzyjemniejszy. 


TOŁPA GREEN, NAWILŻAJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC
Nie wymagam wiele od żeli pod prysznic, ale muszę powiedzieć, że ten bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Używałam go niedawno, czyli w zimie. Bardzo fajnie koił moją skórę i nawet ją nawilżał, co nie jest typowe dla żeli pod prysznic, które zwykle lekko przesuszają. Jak tylko gdzieś go spotkam, to na pewno zaopatrzę się w niego ponownie.

TOŁPA GREEN MEN, ORZEŹWIAJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC
Ten żel też bardzo polubiłam, powiem Wam nawet, że dopiero teraz zauważyłam, że pochodzi on z linii męskiej. W sumie jego zapach jest trochę męski, ale jednocześnie świeży i przyjemny. Sam żel nie jest aż tak przyjemnie nawilżający, jak ten z serii nawilżającej, ale nie wysusza skóry. 

ISANA, OLEJEK POD PRYSZNIC
Już TUTAJ o nim kiedyś pisałam :) Jest to rewelacyjny kosmetyk, mój zimowy prysznicowy ulubieniec. Nie wysusza, zostawia na skórze lekką warstwę. Jest też najlepszym produktem do mycia gąbek do makijażu. Trochę śmierdzi, więc dolewam do niego kilka kropli olejku eterycznego.

FACELLE, PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ SENSITIVE
Wyjątkowo uniwersalny produkt, który mam zawsze w domu. Rewelacyjnie spisuje się jako kosmetyk do higieny intymnej, ale też zdarzało mi się wielokrotnie myć nim całe ciało, twarz i włosy. Zwykle zabieram go na krótkie, 2-3 dniowe wyjazdy, jako uniwersalny żel do mycia. 


ISANA, DEZODORANTY ALOE VERA I FRESH SENSE
W zimie nie mam potrzeby używania antyperspirantów, więc testuję dezodoranty. Niestety żaden dezodorant z Isany mi się nie sprawdził. Ba, nawet mam wrażenie, że sprawiają iż mój pot śmierdzi bardziej intensywnie. Nie zużyłam ich, aloesowy będzie odświeżaczem w łazience, a "fresh sense 48h" wyląduje w śmietniku.

ALTERRA, DEO-BALSAM MELISA I SZAŁWIA
Jest to dość kontrowersyjny dezodorant, ale u mnie działa rewelacyjnie. Hamuje nieprzyjemny zapach na cały dzień i sam ma piękny ziołowy zapach. Dodatkowo jest dość nawilżający, więc fajnie pielęgnuje skórę pod pachami. Polecam!

ZIAJA, ACTIV ANTY-PERSPIRANT
Mój ulubiony antyperspirant! Bardzo skuteczny, dobrze dostępny i tani. Od lat używam go zawsze, gdy na dworze robi się ciepło.

WŁOSY:


PETAL FRESH, MOISTRUIZING SHAMPOO / CONDITIONER ALOE&CITRUS
Widziałam mieszane opinie o tej serii, ale muszę przyznać, że dla mnie była okej. Szampon nie powodował łupieżu i nie przesuszył mi skóry głowy, odżywka nawilżała i wygładzała włosy. Nawet podoba mi się ich dyskusyjny zapach ;) Nie jest to moja ulubiona seria Petal Fresh, ale nie mogę jej nic zarzucić.

PETAL FRESH, SCALP TREATMENT SHAMPOO
Jak do tej pory, jest to mój ulubiony szampon typowo przeciwłupieżowy. Zawsze mam go w domu "na wszelki wypadek". Koi skórę głowy i pomaga w zminimalizowaniu ataków łupieżu. 

ZIAJA, KURACJA PRZECIWŁUPIEŻOWA, SZAMPON Z PIROKTONIANEM OLAMINY I CYNKIEM
Kupiłam ten szampon, bo byłam trochę zdesperowana. Na kilkudniowym wyjeździe, prawdopodobnie przez zmianę wody, dostałam ataku łupieżu. W okolicy było stoisko Ziaji, kupiłam ten szampon i trochę się zawiodłam bo niezbyt mi pomógł. Myje on dość mocno, więc zużyłam go do sporadycznego mocnego oczyszczania włosów.

ISANA, SPULUNG REPAIR NUTRITION
Jest to fajna, ale dość zwykła odżywka do włosów. Dobrze wygładza i ułatwia rozczesywanie. Świetna do codziennego używania.

MAKIJAŻ:

PIERRE RENE, MATTE ACTIVE FLUID FOUNDATION
W tym tygodniu opublikowałam na blogu jego recenzję, więc nie będę się powtarzać. Moją opinie możecie przeczytać TUTAJ

EMANI, HD CONCEALER
Jeden z najlepiej kryjących korektorów jakie znam. Ma bardzo kremową i dość tłustą konsystencję, więc trzeba go utrwalać pudrem. Mimo wszystko to, jak bardzo jest komfortowy w czasie noszenia pod oczami i jak ładnie tam wygląda, wynagradza mi tę konsystencję. 

E.L.F. COSMETICS, HD LIFTING CONCEALER
Jak na tak tani produkt, ma dobre krycie i świetną trwałość. Pełną recenzję możecie przeczytać TUTAJ

CATRICE, NUDE ILLUSION LOOSE POWDER
Też napisałam jego recenzję :) Jest TUTAJ. Jest to rewelacyjny, dość mocno matujący puder. Polecam!

PIERRE RENE, RICE LOOSE POWDER
Niezbyt dobrze wspominam ten puder. Był matujący, ale niezbyt dobrze się stapiał z podkładami i mam wrażenie, że ich nie utrwalał. W przyszłości wybiorę inny puder, do tego nie wrócę. 

CATRICE, PRIME AND FINE PROFESSIONAL CONTOURING PALETTE, 010 ASHY RADIANCE
Odcienie i swatche tego produktu znajdziecie TUTAJ. Bardzo ładna, uniwersalna paletka do konturowania twarzy, z przyjemnością zużyłam ją do końca.  


CATRICE, GLAM&DOLL FALSE LASHES MASCARA
Mój ulubiony tusz to rzęs :) Chyba to widać, bo mam tutaj trzy opakowania, a to nie wszystkie zużyte przeze mnie sztuki. Ja często zmieniam tusze do rzęs, mniej więcej raz w miesiącu, ponieważ mam bardzo wrażliwe oczy. 
Idealnie rozdziela rzęsy, podkręca je i wydłuża. Jest to jeden z niewielu tuszy Catrice/Essence (to ta sama firma), który się nie kruszy na moich rzęsach i nie osypuje. 

ESSENCE, THE FALSE LASHES MASCARA, EXTREME VOLUME&CURL
Efekt na rzęsach dawał ładny - były pogrubione, wydłużone i podkręcone, ale bardzo się osypywał. Nie polecam. 

WET'N'WILD, MEGALENGTH MASCARA
Bardzo przyzwoity, drogeryjny tusz do rzęs. Ładnie wydłuża rzęsy, lekko je pogrubia i ich nie skleja. Jest trwały, nie zauważyłam, żeby się rozmazywał lub osypywał. 

WET'N'WILD MAXVOLUME PLUS MASCARA
Bardzo się polubiłam z tym tuszem, pięknie pogrubia rzęsy, jednocześnie ich nie sklejając, trochę wydłuża. Można nim uzyskać naprawdę mocny efekt. 

Uff to już koniec :) Muszę takie wpisy publikować bardziej regularnie, żeby się znowu nie zakopać w pustych opakowaniach :)

Zużyłam też lub jestem blisko zużycie kilkunastu surowców - olejów, glinek, ekstraktów, witamin itp. Czy chcecie je zobaczyć w następnym denku, czy mam się skupić na gotowych kosmetykach? 

Miłego dnia!
Ewa

2 komentarze:

  1. Ja się już długo przystawiam do kupienia czegoś z Tołpy, ale zawsze wyjdą mi inne zakupy :D Z Petal Fresh mam odżywkę lawendową - cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny świetny i bardzo przydatny wpis :)W najbliższym czasie napewno zakupię babydream oliwkę i lotion bo nigdy ich nie miałam :P płyn do higieny intymnej sensitive też u mnie jest do wszystkiego ;) A olejkiem pod prysznic isany często myję włosy :) Dziękuję za pracę którą wkładasz w pisanie tego bloga! :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Happy Rabbit , Blogger