piątek, 23 czerwca 2017

NAJLEPSZY FILTR POD MAKIJAŻ!


Na temat filtrów przeciwsłonecznych powstało wiele mitów i przekłamań, które zwykle nie mają nic wspólnego z prawdą. Są to dość kontrowersyjne substancje, szczególnie w internecie, więc uważam, że każdy powinien wyrobić sobie własną opinię. Warto jednak nie sugerować się wpisami na blogach i clickbaitowych portalach gdzie przynajmniej połowa informacji to bzdury. Naprawdę internet jest wspaniałym narzędziem, dzięki któremu mamy dostęp do wyników badań naukowych i opinii dermatologów (niestety głównie w języku angielskim), które są najlepszym źródłem wiedzy.
W języku polskim znalazłam tylko jednego bloga, którego autorka w dość przystępny i logiczny sposób wyjaśnia zasady stosowania preparatów chroniących przed słońcem < LINK > (niestety pokazuje głównie kosmetyki testowane na zwierzętach ale można znaleźć odpowiedniki). 

JAK CIĘ WIDZI SŁOŃCE:



Jedno jest według mnie pewne - promienie słoneczne są szkodliwe (szczególnie UVA, których działanie widać dopiero po latach), w naszej szerokości geograficznej prawie KAŻDY jest narażony na niedobór witaminy D i powinien ją suplementować oraz dobre, stabilne filtry przeciwsłoneczne mogą nas ochronić przed wieloma chorobami, np. czerniakiem. Sama opalenizna jest reakcją obronną skóry przed promieniowaniem UV. Pamiętajcie, że ja nie jestem dermatologiem i staram się przekazać bardzo ogólne informacje o filtrach. Jeśli macie jakieś wątpliwości dotyczące ochrony przeciwsłonecznej lub doboru odpowiednich preparatów skonsultujcie je z dobrym lekarzem.

Moja skóra jest bardzo wrażliwa na promienie słoneczne, skłonna do trądziku i zapychania porów. Zwracam bardzo dużą uwagę na całoroczną ochronę przeciwsłoneczną. W zeszłym roku używałam bardzo znanego filtra fizycznego Coola i byłam z niego zadowolona, ale od tego czasu dużo czytałam na temat działania różnych rodzajów filtrów i zmieniłam podejście do wyboru kosmetyków.
Ze względu na mój styl życia i pracę przy oknie przestałam używać filtrów fizycznych (odbijających promienie słoneczne), ponieważ nałożony na nie makijaż może zaburzyć ich działanie. Dodatkowo ich naturalną właściwością jest to, że bielą skórę (chyba, że tak jak w przypadku kremu Coola są barwione).

Pamiętajcie, że większość filtrów działa poprawnie tylko gdy są nałożone w odpowiedniej, dużej ilości (która zależy od rozmiaru twarzy, ok. 1,3 -1,5 ml) i są regularnie reaplikowane (zgodnie z zaleceniami producenta). Sama kilka razy zauważyłam lekkie poparzenia, szczególnie na ramionach i dekolcie, gdy nałożyłam za cienką warstwę kremu z filtrem.

Wiele kremów z filtrem do twarzy ma za ciężką konsystencję i szkodzi mojej cerze. Przetestowałam chyba wszystkie wegańskie drogeryjne preparaty i krzywdy nie zrobiły mi jedynie fluidy SunOzon.



Face Factor SPF 30 z Kiss My Face spełnia wszystkie moje wymagania - jest lekki, nie zostawia na skórze lepkiej, tłustej warstwy i po 15 minutach od aplikacji mogę bez problemu nałożyć makijaż, który idealnie utrzymuje się cały dzień (tak, niestety nie zawsze mogę zaaplikować krem kilka razy). Według mnie jest fajnym odpowiednikiem filtrów aptecznych.
Wiem, że wiele z Was szuka filtra pod minerały. Sprawdziłam go z podkładem kryjącym Annabelle Minerals i według mnie makijaż zachowywał się tak samo jak na zwyczajnym lekkim kremie nawilżającym (ale niestety nie lubię tego podkładu więc mój test może nie być miarodajny).
Tak naprawdę maluję się jedynie 2-3 razy w tygodniu, w pozostałe dni noszę krem ochronny w torebce i co kilka godzin nanoszę kolejną warstwę. Nie bieli, nie zapchał mi porów, nie nasilił trądziku, mam wrażenie, że jego niektóre składniki antyoksydacyjne (np. witamina C)  nawet pielęgnują cerę.
Jak każdy krem z filtrem, nie jest to produkt wydajny.
Spełnia swoją rolę - bardzo dobrze chroni przed słońcem. Spędzam dużo czasu na dworze i pracuję przy oknie w nasłonecznionym miejscu. Nie opaliłam się ani trochę na twarzy (do reszty ciała używam innego kremu, który też dobrze chroni). Mam tylko lekko opalone dłonie, bo je często myję i wiadomo, że wtedy zmywam z nich filtr.

Nie znalazłam go w żadnym polskim sklepie internetowym, ale bez problemu można go zamówić na iHerb, gdzie kosztuje niecałe 40 zł.

Składniki aktywne: filtry chemiczne (Octinoxate 7,5% i Octisalate 3%) i fizyczny (zinc oxide 3%).
Pozostałe składniki (w kolejności alfabetycznej): Acetyl hexapeptide 8, acrylates copolymer, a-lipoic acid, aloe barbadensis (aloe vera) leaf juice, ascorbyl palmitate, (vitamin C), camellia sinensis (green tea) leaf extract, caprylic/capric triglycerides, carthamus tinctorius (safflower) oleosomes, cetearyl olivate, cetyl alcohol, cucumis sativus (cucumber) fruit extract, dimethicone, ethylhexylglycerin, glycerin, glyceryl stearate SE, glycyrrhiza glabra (licorice) extract, helianthus annuus (sunflower) seed oil, linoleic acid, phenoxyethanol, polysorbate 20, sodium hyaluronate (hyaluronic acid), sodium hydroxide, sorbitan olivate, stearyl alcohol, tocopheryl acetate (vitamin E), water

Jak widać w składzie znajduje się tzw. filtr przenikający, ale jego stężenie jest dużo mniejsze niż maksymalna dopuszczalna prawnie ilość. Jedynie nie zaleca się stosowania kosmetyków z takimi substancjami kobietom w ciąży i karmiącym piersią.
Ja nie panikuję z powodu tego filtra. Naprawdę wiele różnych substancji w dużym stężeniu ma zdolność przenikania do krwiobiegu, pamiętajcie też o tym, że firmy kosmetyczne nie mogą wypuścić na rynek produktu, którego składniki przedostają  się przez naskórek  do układu krwionośnego. Dodatkowo mnie pojedyncze analizy straszące przed "filtrami przenikającymi" nie przekonały. Wiecie, że są też badania mówiące o toksyczności tlenku cynku, szczególnie jego nano cząsteczek? 
Filtry przeciwsłoneczne są bardzo długo i dokładnie badanymi substancjami, ich bezpieczne stężenia i przeciwwskazania są określone prawnie. Jak zwykle zachęcam Was do samodzielnego myślenia, sprawdzenia i przeanalizowania dostępnych informacji.


Jakie kremy z filtrem lubicie najbardziej?
Ja zamierzam jeszcze kupić jakiś pudrowy filtr mineralny, który mogłabym aplikować na makijaż w ciągu dnia :)

Miłego dnia!
Ewa



*To nie jest wpis sponsorowany, ale zawarte są w nim linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli kupisz coś po kliknięciu w podany odnośnik, dostanę z tego tytułu niewielką prowizję. Cena produktów nie ulegnie zmianie.
Copyright © 2016 Happy Rabbit , Blogger