niedziela, 17 lutego 2019

NAJLEPSZE WEGAŃSKIE KOSMETYKI Z ROSSMANNA #1




Rossmann jest prawie wszędzie. Jest to sieć drogerii, która jest najbliżej miejsc, w których często bywam - jeden obok pracy, obok drugiego przechodzę codziennie idąc na przystanek autobusowy, trzeci w centrum miasta, kolejne są w prawie każdej galerii handlowej. Z tego powodu to właśnie tam kupuję zdecydowaną większość podstawowych kosmetyków, dobrze znam i od lat używam wiele produktów ich marek własnych, więc postanowiłam opowiedzieć Wam o tych, które uważam za warte polecenia. 
Wpisów z tej serii na pewno będzie kilka, mam nadzieję, że uda mi się nimi udowodnić, że wegańskie kosmetyki nie muszą być drogie i ekskluzywne, bo jak wiemy produkty z marek własnych Rossmanna są jednymi z tańszych na rynku :)


Płyn micelarny Isana Clean+Care

Na pierwszy ogień pójdzie kosmetyk, o którym niedawno pisałam w poście o ulubieńcach 2018 roku, czyli płyn micelarny Isana Clean + Care. Ma prosty skład, rewelacyjnie radzi sobie ze zmyciem mojego codziennego makijażu, czyli lekkiego podkładu, korektora, brązera, maskary i jasnych cieni. Można nim też usunąć mocniejsze kosmetyki takie jak eyeliner lub zastygający podkład w stylu Catrice HD Liquid Coverage, lecz trwa to trochę dłużej. Mam wrażliwe oczy, ale ani razu ich nie podrażnił, na twarzy też nie zauważyłam żadnej negatywnej reakcji. 

Mydło w piance Isana Cream Peach

"Mydło", które nie zawiera mydła w formie lekkiej pianki, która stała się w ostatnim czasie moim ulubionym kosmetykiem do mycia całego ciała! Kosmetyk ten jest oparty na bardzo delikatnych środkach myjących, które nie naruszają bariery ochronnej skóry, nie powodują jej przesuszania. Zawiera też nawilżającą glicerynę oraz wygładzający ekstrakt z owoców brzoskwini. Cream Peach jest puszystą ale jednocześnie lekką, delikatną pianką. Nie jest super wydajna, do umycia dużej powierzchni musimy nabrać kilka porcji produktu. Mi to nie przeszkadza, ponieważ kosmetyk kosztuje około 6 złotych, ale dla Was może to być wada. 
Testowałam tę piankę na chyba każdy możliwy sposób. Idealnie mi się sprawdza do mycia całego ciała, mam też jedno opakowanie przy zlewie w kuchni do mycia rąk. Przez kilkanaście dni używałam jej do oczyszczania twarzy, gdzie spisała się bardzo dobrze, lecz znam lepsze kosmetyki. Chociaż ze znanych mi produktów do mycia twarzy, które kosztują mniej niż 10 złotych, ta pianka wypada chyba najlepiej. 
Na wspomnienie zasługuje też delikatny lecz naturalny i soczysty zapach dojrzałej brzoskwini. 
Jeśli lubicie bardzo mocno myjące produkty, ta pianka nie będzie kosmetykiem dla Was. 

Płyn do higieny intymnej Facelle Sensitive

Kolejny uniwersalny kosmetyk myjący oparty na delikatnych detergentach, który przez wiele osób jest używany jako żel do mycia całego ciała, włosów i nawet twarzy. Ze wszystkich wersji płynów do higieny intymnej Facelle, wersja Sensitive jest moją ulubioną. W jego składzie znajdziemy substancje nawilżające takie jak mocznik, sorbitol i ekstrakt z awokado oraz łagodzący ekstrakt z rumianku. 
Jest to przezroczysty żel, dość dobrze się pieni. Ma bardzo przyjemny, kobiecy delikatny zapach. Na co dzień używam go zgodnie z zaleceniami producenta, czyli jako płynu do higieny intymnej. Spisuje się genialnie - delikatnie myje, nie podrażnia i nie przesusza okolic intymnych. Zdarza mi się też na wyjazdach używać tego płynu do całego ciała i do mycia włosów. Ciało myje rewelacyjnie, jeśli chodzi o włosy, co jakiś czas jest dla mnie okej, lecz moja skóra głowy jest trudna i nadwrażliwa, więc długotrwałe używanie spowodowało u mnie atak łupieżu. 


Oliwka pielęgnacyjna Babydream Mamas

Bardzo lubię rossmannowe oliwki do ciała, zarówno te dla dzieci, jak i wersję dla mam. Mają fajne  naturalne składy, rewelacyjnie natłuszczają ciało po kąpieli i również mają dość szerokie zastosowanie. Oliwka dla mam ma zapobiegać powstawaniu rozstępów ciążowych, czego nie zweryfikuję bo nigdy w ciąży nie byłam i przez najbliższe kilkanaście lat nie zamierzam być. W jej składzie znajdują się same oleje - sojowy, ze słodkich migdałów, słonecznikowy, makadamia i witamina E. Oprócz natłuszczania ciała, często używam jej do olejowania włosów, czasami mieszam ją z kawą albo cukrem by powstał peeling, nawet zdarzało mi się zmywać nią makijaż. 


Odżywka do włosów Isana Silky Gloss

Przetestowałam wszystkie wegańskie odżywki i maski do włosów, które znajdują się w asortymencie marek własnych Rossmanna, wiele z nich jest super, więc we wpisach tej serii opiszę Wam większość. Jako pierwsza będzie nabłyszczająca odżywka Silky Gloss, jedyna wegańska opcja, którą można nazwać odżywką proteinową dzięki zawartości protein pszenicy. Z tego powodu używałam jej tylko co 3-4 mycia aby nie przeproteinować włosów. 
Odżywka jest bardzo lekka, wygładza i nabłyszcza włosy. Dzięki niej stają się miękkie i łatwo się rozczesują. Mogłaby je trochę bardziej dociążać, ale z tym radzi sobie serum silikonowe, które i tak zwykle nakładam by zabezpieczyć końcówki włosów. Używana co kilka myć nie powoduje puszenia się włosów
Doszły mnie też słuchy, że ta odżywka jest zgodna z metodą Curly Girl :) 


Pasta do zębów Alterra MIĘTA BIO

Ostatnia na dziś jest dość kontrowersyjna pasta do zębów z linii Alterra. Dlaczego kontrowersyjna? Bo przez jej smak albo się ją kocha albo nienawidzi. I zawiera fluor, co też jest dla niektórych osób problemem. No cóż, dla mnie problematyczne są pasty bez tego składnika i takich nie kupuję.  
Ja nie przepadam za ostrym i intensywnie miętowym smakiem past do zębów, jak mi się taka trafia to ją zużywam, ale nie jest to dla mnie wielka przyjemność. Pasta Alterra ma bardzo delikatny smak, mięta jest mało wyczuwalna. Bez żadnych problemów mogę nią myć zęby zalecane przez mojego dentystę 2-3 minuty bez pieczenia w jamie ustnej. Nie podrażnia dziąseł i pomogła mi w łagodzeniu nadwrażliwych zębów. W duecie z płynem do płukania ust z tej linii sprawdza się świetnie. Jeśli macie podobne preferencje, myślę, że ta pasta Wam się spodoba. 


Dajcie znać co myślicie o takiej serii i jakie są Wasze ulubione wegańskie kosmetyki z sieci drogerii Rossmann :)

Miłego dnia!
Ewa

Zobacz też:

1 komentarz:

  1. A ja do tej pasty nie mogę się jakoś przekonać. Po porannym umyciu miałam wrażenie, że mam brudne zęby. Dodatkowe mycie nic nie dawało ( no chyba, że inną pastą ;-))
    Odżywkę wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Happy Rabbit , Blogger