JAK OGARNIAM ŁZS? KOSMETYKI CRUELTY FREE




Od kiedy kilka miesięcy temy na Instagramie (https://www.instagram.com/happyrabbit_blog/) powiedziałam Wam, że od kilku (a właściwie kilkunastu lat) zmagam się z ŁZS, czyli łojotokowym zapaleniem skóry głowy, regularnie pojawia się ogromnie dużo pytań o moją pielęgnację i polecane kosmetyki. Nie dziwię się, to podobno jedno z najczęściej występujących schorzeń skóry głowy, więc w tym wpisie zbieram to wszystko w całość!


Czym jest ŁZS?

Łojotokowe zapalenie skóry jest chorobą przewlekłą, może występować na różnych częściach ciała, lecz w tym wpisie skupimy się na skórze głowy.

Przyczyną ŁZS jest zbyt duże wydzielanie łoju oraz nadmierne namnożenie się grzybów z gatunku drożdżaków - malassezia furfur

Często choroba zaczyna się u nastolatków, przeżywających burzę hormonalną. U dorosłych przyczynami mogą być choroby powodujące obniżenie odporności organizmu, niedobory, długotrwały stres, zaburzenia hormonalne, używki.

Objawia się powstawaniem tłustych łusek, rumieniem i łupieżem skóry głowy, świądem, wypadaniem włosów.


Jak walczyć z ŁZS?

Zacząć od konsultacji ze specjalistą trychologiem lub dermatologiem. I słuchać zaleceń.

W dobie "internetowych konsultacji" polecam specjalistę, który diagnozuje NA ŻYWO, bada skórę trychoskopem i robi dokładny wywiad. 

Naprawdę nie polecam samodzielnie się diagnozować lub kombinować, szczególnie podczas zaostrzenia objawów, ponieważ można sobie zrobić dużą krzywdę. Błagam, nie powtarzajcie moich błędów, bo ja chciałam być "mądra" z dwa lata temu podczas naprawdę mocnego nawrotu stanów zapalnych, kombinowaniem na własną rękę doprowadziłam skórę do takiego świądu, że drapałam ją do krwi. NIE POLECAM.

Przy takich schorzeniach dużą częścią terapii jest pielęgnacja, lecz szczególnie na początku, gdy skóra głowy jest w złym stanie, słuchajcie zaleceń specjalistów.


Jak dbam o ogarnięcie łojotokowego zapalenia skóry głowy?

Zacznę od tego, że eksperymentuje wyłącznie, gdy moja skóra głowy jest w spoko stanie. I gdy tylko widzę, że coś się dzieje, wracam do sprawdzonych produktów. Właśnie w tym poście skupię się na produktach, które mi się sprawdzają w codziennej pielęgnacji by utrzymać efekty mocniejszych terapii.

Czasami pogorszenie stanu skóry głowy nie wynika tylko ze złego szamponu, to schorzenie ma silny związek z naszym stanem zdrowia i trybem życia. U mnie zawsze się nasila w stresujących okresach, podczas przeziębienienia lub innych problemach zdrowotnych, o których nie chcę mówić publicznie. Kluczem jest poznanie swojej skóry, organizmu, bieżące reagowanie i konsultacja ze specjalistą gdy się znacznie pogarsza lub cokolwiek nas niepokoi.

Co jest dla mnie najważniejsze?

Mycie i złuszczanie skóry głowy. Nie będę tu polecać szamponów leczniczych, ponieważ uważam, że powinny być zalecane indywidualnie przez specjalistę, będą te, które sprawdzają mi się do podtrzymania efektów.


MYCIE SKÓRY GŁOWY

Oprócz samego produktu myjącego, szalenie ważna jest dla mnie technika mycia skóry głowy, więc od niej zacznę. Te, może się wydawać drobne rzeczy, realnie robią dużą różnicę.

1. Myję głowę tak często, jak potrzebuje tego skóra, nie przeciągam czasu mycia. Jeśli czuję potrzebę codziennego mycia, to dla skóry będzie zdrowiej, gdy ją myję zamiast czekać do kolejnego dnia. U mnie częstotliwość zależy od wielu czynników, od intensywności wysiłku, po pogodę, bo gdy jest cieplej, skóra się mocniej poci. Zwykle myję ją codziennie lub co dwa dni. 

2. Rozczesuję włosy przed myciem zgodnie z kierunkiem lania wody oraz bardzo dobrze moczę skórę głowy i włosy – im więcej wody, tym lepiej rozprowadza się szampon.

3. Podwójne mycie skóry głowy to u mnie game changer! To coś, co naprawdę odmieniło moją pielęgnację. Pierwsze mycie usuwa powierzchniowy brud i część sebum. Drugie pozwala na dokładne oczyszczenie.

4. Przy drugim myciu bardzo dokładnie masuję skórę w dosłownie każdym miejscu.

5. Nie śpię z mokrymi włosami. Gdy zaczęłam suszyć skórę głowy, moje problemy zmniejszyły się o połowę. Dlaczego? Bo śpiąc z mokrymi, często spiętymi włosami sprawiamy, że powierzchnia skóry głowy jest jednocześnie ciepła i wilgotna, a to idealne warunki rozwoju dla niepożądanego rozmnażania się mikroorganizmów.


Jak dobieram szampon?

U mnie najlepiej się sprawdza stosowanie zamiennie dwóch szamponów - oczyszczającego, regulującego łojotok oraz delikatniejszego, kojącego. Trycholożka radziła mi ich zamienianie co tydzień, lecz u mnie lepiej się sprawdza robienie nimi zamiennie myć. Myślę, że to jest indywidualne i zależy od tego, jak skóra reaguje na zmiany w kosmetykach. Oczywiście nie testuję pięciu szamponów na raz, to nie jest dobre przy takich problemach, trzymam się dwóch, jak się kończą, stopniowo wprowadzam nowości. Co za dużo, to niezdrowo.

Szampony oczyszczające, które mi się sprawdzają:

EVELINE, Enzymatyczny szampon oczyszczający

PAUL MITCHELL, Shampoo Three

TOŁPA, oczyszczający szampon przeciw przetłuszczaniu

PHARMACERIS, Specjalistyczny szampon normalizujący



Szampony kojące, które mi się sprawdzają:

TOŁPA, nawilżający szampon kojący

EENY MEENY, Ochronny szampon nawilżający

LOVINGECO, Naturalny szampon Green Wash




Peelingi do skóry głowy, które mi się sprawdzają:


EVELINE Trychologiczny peeling do skóry głowy

ANWEN, Enzymatyczny szampon kawowy

TOŁPA, trychologiczny peeling do skóry głowy




Mam nadzieję, że wpis Wam się przyda!

Miłego!

Ewa



Szukasz kosmetyków cruelty free?

Zapraszam Cię do mojej drogerii internetowej!

Link do sklepu 👉 https://nesea.pl/ 🐰



Copyright © Happy Rabbit , Blogger