niedziela, 12 stycznia 2020

DEMAKIJAŻ I CODZIENNE OCZYSZCZANIE SKÓRY


Demakijaż jest najważniejszą mojej częścią pielęgnacji twarzy. Umożliwia on skórze regenerację podczas snu oraz wchłanianie substancji aktywnych zawartych w kremach. Jeśli nie nosimy makijażu, nasza skóra po całym dniu jest brudna i obciążona kurzem, sebum i bakteriami. Nawet najlepszy krem na świecie nie zadziała, jeżeli zostanie nałożony na nieoczyszczoną skórę.

Z mojego doświadczenia wynika, że najskuteczniejszy demakijaż powinien być wykonywany w kilku etapach. Samo przetarcie twarzy nasączonym wacikiem nie wystarcza. Bród i resztki kosmetyków zostają w porach. Oczyszczanie powinno być jednocześnie bardzo dokładne i delikatne, by nie naruszyć naturalnej warstwy ochronnej skóry, ale jednocześnie zmyć z niej wszystko, co się na niej przez cały dzień (lub noc!) zebrało. 

W tym wpisie skupię się jedynie na czynnościach wykonywanych codziennie. Nie będę poruszać tematu tonizowania, złuszczania oraz masek oczyszczających, które będą miały swoje pięć minut za jakiś czas :)  

WIECZÓR


Krok I - DEMAKIJAŻ OCZU
Pierwszym krokiem mojego demakijażu jest zawsze zmycie makijażu oczu. Są one super wrażliwe, szczególnie moje lewe oko po operacji reaguje często pieczeniem bądź łzawieniem. Nie lubię tego robić olejami, więc kilka lat temu przerzuciłam się na płyny micelarne oraz bezolejowe płyny i od tego czasu moje oczy czują się lepiej. Tusz, eyeliner i cienie można dużo szybciej rozpuścić olejami, ale odzwyczaiłam się od tego tłustego efektu na powiekach.
Jeśli używacie olejów i Wam nie szkodzą to wspaniale. Zwróćcie może uwagę na kupowanie gotowych produktów używanych w okolice oczu. Wiem, że zrobienie mieszanki do OCM w domu jest dziecinne łatwe, ale ona nigdy nie będzie wykonana w tak sterylnych warunkach jak te ze sklepu. Sama uwielbiam robić domowe kosmetyki, w tym wpisie zobaczycie jeszcze przepis na mój krem do demakijażu twarzy, ale mam ogromne wątpliwości dotyczące robienia produktów, które mogą mieć częstą styczność z oczami.

O moich ulubionych (i nielubianych) płynach micelarnych mogliście przeczytać kilka lat temu TUTAJ, a o micelach w szklanych opakowaniach LESS WASTE pisałam TUTAJ. W dzisiejszym wpisie opowiem Wam szerzej jedynie o dwóch fajnych nowościach.



Płyn do demakijażu oczu Isana jest cudowny. Ma bardzo krótki, prosty skład, w którym nie ma żadnych zbędnych dodatków. Zawiera też bardzo niewiele substancji pielęgnujących, ale nie oczekuję ich w produkcie, który spędza na niewielkim obszarze mojej skóry minutę, czasami przy mocniejszym makijażu dwie. Płyn bez żadnego problemu zmywa mój codzienny makijaż oczu (tusz do rzęs i jasne cienie), rozpuszczenie eyelinera Kat Von D wymaga dłuższego trzymania waciku na oku, ale micel daje sobie z nim radę. W ogóle nie podrażnia moich oczu, nawet gdy za wiele wyleję na wacik i trochę płynu wpadnie do oka. Bardzo bym chciała, żeby Rossmann zaczął produkować go w większych opakowaniach, bo w tym momencie jest dostępny jedynie w pojemnościach 50 oraz 100 ml.



W ostatnich miesiącach też bardzo polubiłam Oczyszczający Płyn Micelarny z serii PURE by Clochee, która jest dostępna w drogeriach Hebe. Jest to kosmetyk dla osób, które oczekują od płynu micelarnego naturalnego składu i większej ilości substancji aktywnych. W swoim składzie zawiera wodę z kwiatów gorzkiej pomarańczy, nawilżającą glicerynę, łagodzący pantenol, regenerujące ekstrakt z marakui i z korzeni żywokostu oraz wyciąg z z melisy, który działa antybakteryjnie i pomaga łagodzić wszelkie aktywne zmiany na skórze. Bardzo lubię ten kosmetyk, radzi sobie ze zmywaniem makijażu, nie podrażnia skóry i nie powoduje uczucia ściągnięcia. Jedyną rzeczą, do której muszę się przyczepić, jest jego intensywny owocowo kwiatowy zapach. Jest przyjemny, ale w mojej opinii trochę za mocny.


Bardzo cenię też płyny micelarne robione przez Tołpę, szczególnie te z serii Green, których 400 ml czasami można dostać w Biedronce albo Lidlu za 15 złotych. Dobrze zmywają makijaż i nie podrażniają moich oczu. Bardzo polecam!


Krok II - ZMYCIE PIERWSZEJ WARSTWY MAKIJAŻU TWARZY
Teraz jest czas na olej. W zależności od stanu mojej cery bądź humoru stosuję różne opcje - czasami mieszanki tłuszczów płynnych, czasami stałych z płynnymi (tzw. balsamy lub kremy do demakijażu).
O ile jestem przekonana, że oleje najlepiej rozpuszczają wszystkie warstwy makijażu, filtr, sebum i inne zanieczyszczenia, nie cierpię wszelkich szmatek, które są elementem metody OCM. Przez kilka lat kombinowałam i doszłam do wniosku, że najlepiej sprawdza mi się mieszanka olejów z emulgatorem. 
Gdy nie dodawałam emulgatora do olejów, czułam potrzebę zmywania ich mocnymi żelami, zwykle robiłam to dwa razy, żeby mieć pewność, że usunęłam cały tłuszcz i zanieczyszczenia ze skóry. Wiązało się to często z doprowadzeniem powierzchni skóry do tzw. "skrzypiącej czystości" i naruszenia naturalnej powłoki hydrolipidowej skóry, co tylko powodowało wzmożoną produkcję sebum. I kółko się zamykało. 

Lubię, gdy konsystencja mojego "balsamu" do demakijażu jest stała w temperaturze pokojowej, ale jednocześnie dość miękka i szybko rozpuszczająca się w kontakcie z palcami. Aby osiągnąć ten efekt mieszanka składa się w 50% z tłuszczów stałych (masło shea lub masło mango, olej kokosowy jest za miękki a masło kakaowe za twarde, więc jeśli chcecie ich użyć konieczne będzie inne stężenie), 40 olejów płynnych i 10% emulgatora
Na letnie wyjazdy, gdy wiem, że balsam może być narażony na wyższe temperatury niż u mnie w domu, zwiększam stężenie maseł do 60%, a olejów płynnych dodaję 30%. Dzięki temu kosmetyk jest twardszy i wolniej się roztapia pod wpływem temperatury. 
Składniki balsamu zawsze dostosowuje do aktualnego stanu cery, stałymi elementami są masło shea oraz olej rycynowy. Do nich w zależności dodaję oleje, które mają mi pomóc w rozwiązaniu jakiegoś problemu ze skórą (na przykład olej neem lub z czarnuszki w czasie wysypu, olej awokado gdy moja cera jest przesuszona bądź olej z dzikiej róży gdy chcę rozświetlić skórę i wzmocnić naczynka). 
Nie oszukujmy się. Jeśli używamy takiego balsamu jedynie do zmycia makijażu i mamy go na twarzy mniej więcej 3 minuty, nie musimy do niego dodawać olejów "na problem" bo i tak będą miały małe szanse na działanie. Wtedy wystarczą niedrogie tłuszcze płynne, na przykład olej z pestek winogron, słodkich migdałów lub pestek moreli. Ja po pierwszym zmyciu makijażu i warstwy balsamu lubię zrobić jeszcze masaż twarzy, który trwa około 5 minut i pomaga w doczyszczeniu porów. Dodatkowo bardzo relaksuje mięśnie twarzy. Z tego powodu wolę dodać do mojego balsamu oleje aktywnie działające na konkretne problemy oraz olejki eteryczne.
Aktualnie stosuję balsam, który ukoić podrażnioną i przesuszoną centralnym ogrzewaniem oraz katarem skórę oraz pomóc w ukojeniu kilku zmian trądzikowych.

Moja mieszanka składa się z następujących składników:

Składniki, które rozpuszczam w kąpieli wodnej:
35 g masła shea
15 g masła mango

Składniki, które dodaję do rozpuszczonych i lekko przestudzonych maseł:
10 g emulgatora (polecam SLP z Zrób Sobie Krem)
10 g oleju rycynowego
15 g oleju z awokado
15 g oleju konopnego
10 kropli lawendowego olejku eterycznego

Jak używać balsamu?
Zawsze nakładam go suchymi palcami na suchą skórę, aby nie aktywować za wcześnie emulgatora. Rozprowadzam go na całej twarzy i delikatnie masuję przez około 2 minuty, aby rozpuścić makijaż. Zmywam wszystko letnią wodą, osuszam skórę ręcznikiem papierowym i ponownie nakładam balsam, aby wykonać masaż twarzy. 
Ja nie używam balsamu w okolicy oczu, więc mogę dodawać do niego olejki eteryczne oraz oleje, które mogą działać drażniąco na oczy. Jeśli chcecie używać tego produktu do zmywania makijażu z powiek, używajcie delikatniejszych olejów oraz maksymalnie ograniczcie lub pomińcie olejki eteryczne.

KROK III - OCZYSZCZANIE TWARZY
To jest zdecydowanie jeden moich ulubionych etapów pielęgnacji. Uwielbiam testować nowe żele, pianki, emulsje. Tych produktów mam chyba najwięcej w łazience, ale lubię mieć wybór i dopasowywać środek myjący do stanu cery oraz tego, jak ją traktowałam danego dnia. Moja cera dobrze reaguje na takie zmiany w kosmetykach oczyszczających, ale pamiętajcie, że każda skóra jest inna i odpowiednią pielęgnację należy dobierać na podstawie obserwacji. Mnie dojście do takiej rutyny, która wydaje się najlepsza dla mojej cery, zajęło kilka lat. W tym czasie testowałam różną kolejność, typy produktów, reakcję skóry na różne składniki. Zwróćcie też uwagę na to, że skóra się zmienia i niewykluczone, iż za rok, dwa lub pięć lat będzie potrzebowała innego rytuału oczyszczającego. 
Na co dzień stawiam na łagodne preparaty bez mocnych detergentów ( najpopularniejszymi są Sodium Lauryl Sulfate i Sodium Laureth Sulfate). Nie uważam, żeby skrajne demonizowanie SLS i SLES było zasadne w każdej sytuacji, lecz osobiście myślę, że te środki są za mocne do codziennej pielęgnacji. Zdecydowanie unikam mydeł dlatego, że są to preparaty o zasadowym odczynie pH, które zaburza fizjologię skóry.  

W mojej pielęgnacji dzielę żele do mycia twarzy na dwie grupy: delikatne do codziennego użytku oraz mocniej oczyszczające, które stosuję, gdy nakładam dużo makijażu (na przykład bazę silikonową i podkład Catrice HD), po całym dniu na dworze podczas smogu albo po imprezie w zadymionym barze. 


RANO


Oczyszczanie cery po nocy jest tak samo ważne jak to po całym dniu, ale nie stosuje aż tylu kroków. Nie widzę takiej potrzeby - w dzień noszę na twarzy i filtr, i pełny makijaż (podkład, korektor, puder, czasami bazę), przebywam na zewnątrz, chodzę po mieście, gdzie na mojej twarzy osiada tona kurzu, spaliny itd. W zimie nawet popiół. Rano natomiast muszę zmyć z twarzy jedynie resztki kremu nawilżającego oraz niewielkiej ilości kurzu i bakterii z pościeli. Kiedyś przez kilka miesięcy stosowałam ten sam rytuał oczyszczający i rano i wieczorem. Po zaprzestaniu tego testu (sen był w tamtym okresie dla mnie ważniejszy) nie zauważyłam pogorszenia się stanu cery lub wzrostu liczby wyprysków i zaskórników. Wydaje mi się nawet, że moja cera lepiej się czuje po umyciu jej rano tylko pianką bądź delikatnym żelem.
Do pielęgnacji porannej stosuję zawsze bardzo delikatne kosmetyki


TONIK


Muszę napisać o jeszcze jednym, bardzo ważnym kroku, który stosuję zarówno rano, jak i wieczorem. Jest to użycie toniku bądź hydrolatu aby przywrócić skórze prawidłowe, fizjologiczne pH. 
Więcej o tym, dlaczego tonik jest tak ważny w pielęgnacji pojawi się na blogu za niedługo.


Jakie są Wasze ulubione wegańskie kosmetyki do oczyszczania i demakijażu twarzy?

Miłego dnia!
Ewa


Zobacz też:

Copyright © 2016 Happy Rabbit , Blogger